Islam to „zło”


Ostatnio temat islamu powrócił ze wzmożoną siłą. Gdy cały świat usłyszał o Daesh, przewagę w mediach (szczególnie tych społecznościowych) zaczęło zdobywać hasło, że „islam do zło”. Kryzys migracyjny w Europie, zwany przez niektórych „islamizacją”, bezprecedensowy zamach w Paryżu z 13 listopada, codzienne doniesienia o zamachach bombowych, porwaniach i atakach w dalszych zakątkach świata – wszystko to spowodowało nie tylko to, że „wojnę z terroryzmem” prowadzą państwa Zachodu, ale również rozpoczęło to swoisty bunt społeczny. Nikogo już nie obchodzi to, że od wieków między samymi Muzułmanami trwa spór interpretacyjny Koranu – dla większości Muzułmanin utożsamiany jest dzisiaj z terrorystą, a islam z nawoływaniem do mordu.

Celem tej strony będzie pomoc w zrozumieniu czym jest prawdziwy islam i na czym polega problem z jego interpretacją. Spróbujemy zaprosić do dyskusji specjalistów, religioznawców, arabistów, ale również samych wyznawców. Postaramy się odmienić negatywny wizerunek milionów ludzi na całym świecie, którzy wyznają islam, ale zdecydowanie odcinają się od jego radykalnych odłamów, a tym bardziej – od fanatyków i terrorystów.

Chcemy również przybliżyć czytelnikom bliskowschodnią sztukę – muzykę i kinematografię, kulturę i kuchnię, wyznając zasadę, że sztuka jednoczy.

                                                                                                     AL/DP

Reklamy

Być kobietą, być Muzułmanką.


Kiedy prowadzę z kimś rozmowę na temat islamu, zawsze kończy się na dwóch jego aspektach. Jednym z nich są oczywiście terroryści, który przez wielu Polaków niesłusznie traktowani są jako synonim Muzułmanów. Drugim aspektem jest rola i pozycja kobiety w kraju islamskim. Choć wiele osób twierdzi, że w męskiej hierarchii wartości Muzułmanka znajduje się na samym dole, jeszcze niżej niż koza, to mimo wszystko z roku na rok przybywa konwertytek – nawet w Polsce. Jak jest więc naprawdę? Czy rzeczywiście Muzułmanie nie szanują swoich żon i matek?

Zostać Muzułmanką nie jest trudno. Nie wymaga to skomplikowanych procedur, setek dokumentów, wizyt w urzędach i godzin modłów, zanim będzie się na to gotową. Zwykle odbywa się to w ten sposób, że przy obecności dwóch świadków trzykrotnie wypowiada się na głos Wyznanie Wiary – shehadę. Brzmi ona: „Ash hadu an la ilaaha il Allah, wa ash hadu anna Muhammadan Rasulullaah”, co znaczy: „Świadczę, że nikt nie jest warty czci prócz Boga Jedynego i świadczę że Muhammad jest Wysłannikiem Boga”. Formuła ta musi oczywiście być poparta rzeczywistymi przekonaniami, inaczej shehada jest nieważna. Po tego typu ceremonii jest się już Muzułmaninem.

Kobiety, które w Polsce przechodzą na islam, atakowane są przede wszystkim dlatego, że nie rozumieją do końca swojej „nowej” religii, nie znają realiów świata muzułmańskiego i krajów islamskich. W naszym kraju znany jest doskonale obraz arabskiej kobiety, która jest bita i poniżana. Prawda jest jednak taka, że podobne, a nawet i większe tragedie zdarzają się w rodzinach katolickich, gdzie mąż-alkoholik psychicznie i fizycznie znęca się nad swoją rodziną. Zaczynając rozważać te kwestie należy pamiętać, że kij zawsze ma dwa końce. W tym przypadku obraz szczęśliwej, muzułmańskiej rodziny jest zbyt nudny, by przedstawiać go w mediach, prasie, czy filmach. Znacznie ciekawsze jest opowiadanie historii o kobiecie oblanej kwasem, czy ukamienowanej z powodu dopuszczenia się zdrady. Świat islamu nie jest jednolity, ale nie jest też różnorodny. Rozłam na islam sunnicki, szyicki, czy charydżycki ma dziś większe znaczenie polityczne, aniżeli dogmatyczne. Choć różne są tradycje i zwyczaje, bazą i fundamentem zawsze był, jest i będzie Koran. A święte pismo muzułmańskie nakazuje mężczyznom dbać o żonę i dzieci i nakłada obowiązek utrzymania ich. Kobieta ma także prawo do rozwodu, jeśli których z tych obowiązków zostaje zaniechany (oczywiście zdobyć rozwód kobiecie jest znacznie trudniej, niż mężczyźnie). Dla wielu polskich kobiet islam staje się alternatywą wobec religii katolickiej. Twierdzą one często, że to właśnie islam najlepiej chroni kobietę, jej rodzinę, nie ogranicza żadnych praw i pozwala żyć spokojniej, poza głównym nurtem, narzucanym przez współczesność, mass media, zachodnie wzory, standardy i konwenanse. Europejka, która decyduje się na ukrycie się przed dzisiejszym światem za hidżabem to obalenie wszelkich panujących stereotypów.

Dzisiejsza sytuacja kobiety, żyjącej w bogatym kraju zatoki Perskiej różni się zdecydowanie od tego, jakie wiedzie kobieta w biednej wiosce syryjskiej. Niezależnie jednak od położenia geograficznego, Koran zrównuje pozycję kobiety i mężczyzny, szczególnie w sferze duchowej:Zaprawdę – nie zmarnuję dzieła tego, kto postępuje dobrze, czy to mężczyzny czy kobiety. Wy powstaliście przecież jedni z drugich” (3:195). W przeciwieństwie do Biblii to nie kobieta jest w głównej mierze winna wypędzeniu z raju, przez co zakończony został szczęśliwy żywot pierwszej pary w Edenie. Dla przypomnienia, to właśnie Ewa – zmanipulowana przez węża – zerwała owoc z zakazanego drzewa i dała Adamowi, czego konsekwencją było wypędzenie ich z raju. Jednak już sprawa wygląda zupełnie inaczej w życiu codziennym, na przykład w sytuacji, w której kobieta ma być świadkiem. Wedle wersetu 282 drugiej sury Koranu, świadectwo jednego mężczyzny równoważne jest świadectwu dwóch kobiet. Zdaniem uczonych islamskich podyktowane jest to predyspozycjami psychicznymi. Kobiety kierują się w znacznej mierze emocjami, są bardziej uczuciowe. Prawdą jest też, iż w Koranie wyraźnie zaznaczono, że mężczyzna zajmuje wyższą pozycję od kobiety. „Mężczyźni stoją nad kobietami ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi, i ze względu na to, że oni rozdają ze swojego majątku. Przeto cnotliwe kobiety są pokorne i zachowują w skrytości to, co zachował Bóg. I napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie, pozostawiajcie je w łożach i bijcie je! A jeśli są wam posłuszne, to starajcie się nie stosować do nich przymusu. Zaprawdę, Bóg jest wzniosły, wielki!(33.50). Dla „antyislamistów” to najlepszy dowód na to, że religia ta deprecjonuje kobiety. Jednak muzułmańscy uczeni wyższość mężczyzny interpretują jednak jako siłę fizyczną, stąd właśnie obowiązek opieki i ochrony dla słabszej fizycznie kobiety. Koran uznaje ją za istotę bezbronną i potrzebującą wsparcia. Jeśli jednak Mahoment zachęcał mężczyzn do bicia tych kobiet, które są nieposłuszne mężczyźnie, skąd więc odwaga, by dokonać konwersji? Kontrowersję budzi również kwestia poligamii. Jeśli mężczyznę stać na ochronę i utrzymanie małżonki, może ich mieć nie jedną – a cztery. Zgodnie z tradycją każda z nich – emocjonalnie i materialnie – musi być traktowana na równi z innymi. Tłumaczone jest to przede wszystkim potrzebami seksualnymi mężczyzny, które są znacznie większe, niż kobiety. Jeśli mężczyźnie, który odczuwa pociąg  seksualny do więcej niż jednej kobiety, narzuci się obowiązek monogamii, może to doprowadzić do tego, dopuści się zdrady, która jest ciężkim grzechem. Zmuszanie się  do monogamii źle wpływa też na funkcjonowanie rodziny – w końcu kto chce mieć sfrustrowanego męża? Lepiej jest mu pozwolić na sypianie z kilkoma kobietami  naraz.

    W islamie kobieta powinna być odpowiedzialna za męża i rodzinę, jednym słowem – za swój dom. Nie oznacza to jednak, iż mąż zakazuje swojej żonie pracy zawodowej. Kobieta może, jeśli chce, podjąć pracę. Najczęściej jednak pracuje w domu. Wszystko dlatego, że kobiety ograniczają swoje spotkania z obcymi mężczyznami, z którymi nie są spokrewnione (ponieważ każde spotkanie z obcym mężczyzną wystawia oboje na próbę – pociąg seksualny). Stąd decyzja o tym, by porzucić karierę na rzecz rodziny. Sprawa oczywiście wygląda różnie, w zależności od miejsca zamieszkania. Europejskie Muzułmanki podejmują normalną regularną pracę, tak samo jak kobiety mieszkające w rozwiniętych krajach arabskich.

   Ważnym elementem w życiu współczesnych Muzułmanek jest ich ubiór. Charakterystyczne dla niego są przede wszystkim zakryte włosy. Przez wielu Europejczyków hidżab uważany jest za symbol niewolenia. Jednak same kobiety twierdzą wręcz odwrotnie – chusta to forma manifestacji ich wolności. Dzięki noszeniu hidżabu kobiety postrzegane są jako osoby, a nie obiekt seksualny. To także wyraz krytyki wobec eksponowania nagości w kulturze europejskiej. Ubiór kobiety jest wpisane w islamskie prawo, a sam szariat chroni kobietę przed napastowaniem, czy brakiem szacunku. Poprzez swój skromny ubiór kobieta nie prowokuje mężczyzn. Aisha, Muzułmanka żyjąca w Polsce, powiedziała mi, że kobieta w islamie jest jak diament. To ona ma zdecydować, kto może na nią patrzeć, odsłaniając przed mężem swoje ciało…

Sylwester po…


… włosku, hiszpańsku, meksykańsku? Może za rok.

http://podroze.gazeta.pl/podroze/56,114158,10878446,Sylwestrowe_przekaski_z_roznych_krajow_swiata.html

O Maroko słów kilka…


Zapach kardamonu, imbiru, cynamonu, pieczonej baraniny… Czerwone, puchate dywany, kadzidła i pomarańczowe światło, bijące od świec…

http://podroze.gazeta.pl/podroze/56,114158,10808678,Maroko_zima___ferie_imbirem_pachnace.html

Dla portalu „Podróże” Gazety Wyborczej.

O Kopenhadze słów kilka


Stolica Danii – najpiękniejsze i najbardziej klimatyczne miasto na północy Europy. Miejsce, do którego wraca się jak do domu. Miejsce, które zawsze zaskakuje czymś nowym, przy czym zachowuje swój urok i tajemniczość z czasów Andersena.

http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,9719792,Dania__Kopenhaga_w_skrocie,,ga.html

Tekst napisany dla portalu Podróże Gazety Wyborczej.

Death show


Zdjęcia pobitego, upokorzonego, a potem zastrzelonego generała Muammara Kaddafiego obiegły cały świat. Arabska telewizja Al Jazeera pokazała brudne i zakrwawione zwłoki przywódcy Libii nie zadając sobie nawet trudu, by ocenzurować sponiewierane ciało. Dzień po jego śmierci z pierwszych stron gazet na całym świecie patrzyły na czytelników zamglone oczy martwego już dyktatora.

Na popularnym YouTube pierwszą podpowiedzią, jaką sugeruje portal po wpisaniu nazwiska „Gaddafi” jest angielskie słowo „śmierć”. Film, w którym można zobaczyć dyktatora kopanego po twarzy, zakrwawionego i słaniającego się na nogach, obejrzało już ponad pięć milionów internautów. „On był odpowiedzialny za ludobójstwa, cw…l” – skomentował materiał video użytkownik „The Joshawawa”. Jak to się stało, że ludzie tak bardzo oswoili się ze śmiercią? Dlaczego śmierć nas tak bardzo ciekawi i fascynuje, że poszukujemy jej w internecie?

Śmierć na ekranie

Przygotowania do egzekucji Saddama Husseina amerykańska CNN pokazywała na swojej antenie przez kilka tygodni. Skrupulatnie przeanalizowała również ostatnie chwile  życia Husseina. Znalazła osoby, które były przy dyktatorze, gdy ten po raz ostatni – dosłownie – stracił grunt pod nogami. Można było się dowiedzieć, że był bardzo spokojny, wyglądał tak, jakby zupełnie nie bał się nadchodzącej śmierci i powtarzał ciągle „Allah akbar” („Allah jest wielki”). Aby dopełnić historię, na zakończenie każdego materiału emitowanego na antenie, pokazywano zwłoki Husseina owinięte białym płótnem.  Podobnie, jak w przypadku Kaddafiego, w serwisie YouTube filmy z wieszania dyktatora Iraku mają kilka milionów odsłon.  Zupełny brak zrozumienia przyczyn, a także konsekwencji tej egzekucji sprawił, że Hussein po śmierci stał się obiektem kpin i żartów. Jedna z parodii pod tytułem „Hussein not dead” pokazuje miejsce, które prawdopodobnie jest kostnicą. Z półmroku wyłania się po chwili lekarz, który odsłania przykryte prześcieradłem ciało mężczyzny. Widać wyraźnie posiwiałą brodę i ostre rysy twarzy, które od razu przywołują na myśl twarz zmarłego dyktatora. Jednak po kilku sekundach mężczyzna, wypudrowany na biało z podkrążonymi oczami – zrywa się z łóżka. Komentarze pod filmem również dają do myślenia: – „gdzie jest jakiś wieśniak z bronią właśnie wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebny?!”- „Strzelcie mu w łeb! Strzelcie! Nie musicie nawet przeładowywać. Zrobimy to za was!”.  Każda śmierć znanego polityka, dyktatora czy władcy stawała się przez chwilę tematem numer jeden w Internecie.  Furorę do dziś robi film z rozstrzelania  Nicolae Ceauşescu – rumuńskiego dyktatora. Jednak tę egzekucję, wykonaną w 1989 roku, pokazała jeszcze tego samego dnia rumuńska telewizja publiczna. Zbliżenie na twarz martwego Ceauşescu miało utwierdzić Rumunów w przekonaniu, że egzekucja nie był sfingowana. Ale Himalaje idiotyzmu i absurdu zdobyli jednak polscy internauci po samobójstwie Andrzeja Leppera.  Lider Samoobrony w sierpniu 2011 roku powiesił się w swoim biurze. Kilka dni później do sieci trafiła „lepperówka” – papierowa torba z wizerunkiem byłego wicepremiera. Torba podnoszona do góry, zaciskała sznurek – pełniący rolę „uszu” torby – wokół szyi byłego wicepremiera. (źródło zdjęcia: http://www.chamsko.pl)

Godna śmierć

Craig Ewert chciał, by moment jego ostatniego tchnienia został sfilmowany.  59-cio letni wówczas nauczyciel informatyki od kilku lat zmagał się ze stwardnieniem zanikowym bocznym, zwanym także chorobą neuronu ruchowego. To nieuleczalna choroba, która prowadzi do paraliżu całego ciała. Ostatnim etapem choroby jest paraliż mięśni opowiadających za oddychanie… Choroba zwykle nie dotyka sfery intelektualnej człowieka, więc chory do samego końca jest świadomy tego, co się z nim dzieje. Ewert chciał odejść godnie. Nie chciał też obciążać swoją niedołężnością żony.  Prawo w większości państw europejskich zakazuje eutanazji, dlatego Brytyjczyk zdecydował się na legalne samobójstwo w jednej ze szwajcarskich klinik. Organizacja Diginitas, do której się zgłosił, pomogła już ponad 900 osobom spoza Szwajcarii. Szklanka trujących barbituranów, spopielenia ciała i odesłanie prochów do domu kosztowało żonę Craiga około trzech tysięcy funtów. W ostatnich chwilach, oprócz ukochanej żony, Craigowi towarzyszył dokumentalista – John Zaritsky. Dokument o Ewercie to cztery ostatnie dni z jego życia – przygotowania do własnej śmierci, pożegnania i ostatni pocałunek z żoną. Ostatnie, co od niej usłyszał to: „spokojnej podróży i do zobaczenia niedługo”. Chwilę później Craig  zamyka oczy i zapada w śpiączkę. Po 45 minutach lekarz stwierdza zgon. Film o jego walce o godną śmierć został wyemitowany w telewizji Sky News. Dla niektórych, okazało się to przekroczeniem barier „nieprzekraczalnych”. Nigdy wcześniej w telewizji śmierć nie była pokazana z bliska od tak intymnej strony. Film od razu wywołał burzę wokół tematu eutanazji.

Spektakl śmierci

Publiczna francuska stacja telewizyjna France2 stworzyła w 2010 roku kontrowersyjny dokument w formie teleturnieju. „Le Jeu de la mort” miał szokować, ale jednocześnie zrealizowano go po to, by potwierdzić teorię słynnego psychologa Stanleya Milgrama o posłuszeństwie wobec autorytetów.  Ten „Reality show” był jedynie przykrywką, by móc powtórzyć okryty złą sławą eksperyment doktora. Tę współczesną wersję przeprowadzono na grupie 80-ciu osób, które zgłosiły swój udział w pilotażowym odcinku teleturnieju X-treme. Zasady były proste – dobra odpowiedź na pytanie, człowiek za szybą unika porażenia prądem. Uczestnicy wierzyli, że zadają wstrząsy osobie, która siedzi na krześle elektrycznym w osobnym pomieszczeniu. Widzieli ją i słyszeli. Po każdej złej odpowiedzi na pytanie – uczestnik naciskał guzik uruchamiający wstrząsy. Z każdą kolejną złą odpowiedzią – napięcie było wyższe, a krzyki z bólu coraz głośniejsze. Po przekroczeniu dawki 360 V można było odnieść wrażenie, że rażony prądem nie żyje. Nikt jednak – ani publiczność, ani sami gracze – nie wiedzieli, że siedzący na krześle człowiek to aktor, a jego ból jest symulowany. Wynik eksperymentu zszokowałby samego Milgrama. Z osiemdziesięciu osób jedynie szesnaście zrezygnowało z zadania najwyższej kary- czyli 450 V – za złą odpowiedź. Presja ze strony publiczności, obecność kamer i prowadzącego pchnęła uczestników do przekroczenia kolejnej granicy moralności. Naukowcy teraz zastanawiają się, czy telewizja jest już w stanie zachęcić ludzi do tego, by rzeczywiście zaczęli zabijać?

Anty-globalistycznie


Dziś w największej rozgłośni radiowej w Rijadzie usłyszałam reklamę Pizzy Hut.  Znana amerykańska sieciówka zapraszała mnie tandetną piosenką na fantastyczny placek z sosem pomidorowym.  Można by powiedzieć , że w reklamach jedzenia w arabskim radiu nie ma nic dziwnego – w końcu nawet we współczesnych krajach islamskich mamy do czynienia z globalizacją.  Jedyne, co mnie uderzyło, to fakt, że trwa ramadan, a spot puszczano między modlitwami do Allaha.

Said, jak na prawdziwego muzułmanina przystało, przestrzega zasad postu.  Rzeczywistość, która go otacza, przysparza jednak wiele trudności. Polska jest krajem chrześcijańskim i dość hermetycznym, jeśli chodzi o inne religie. Nie będzie też przesadą stwierdzenie, że zamknięta jest w szczególności na islam. Polskie społeczeństwo lubi kierować się stereotypami, a w tym miejscu akurat jest spore pole do popisu – lubimy na przykład muzułmanom przypinać metkę „terrorysta”. Każdy stereotyp rodzi się z niewiedzy, albo strachu przed czymś, co jest nam obce i nieznane. Dlatego Saidowi jest trudno. Na każdym kroku musi opierać się różnego rodzaju pokusom – ktoś zaprasza na kawę? Musi odmówić. Ktoś częstuje ciastkiem? Musi podziękować. Ale jest cierpliwy, nigdy nie odmawia udzielenia odpowiedzi na pytania, którymi jest zasypywany.  Doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że trudno jest zrozumieć, że człowiek może od wschodu do zachodu słońca się głodzić. Głód uczy go pokory i empatii w stosunku do tych, którym w życiu jest gorzej, uczy współczucia dla tych, którzy głód czują codziennie. Po miesięcznym ramadanie chęć pomocy takim osobom jest zdecydowanie większa. Allah go w tym wspiera, dzięki mocnej wierze jest wytrwały.

Co jednak musi czuć muzułmanin, mieszkający w Rijadzie, który o pustym żołądku właśnie jedzie do pracy i słyszy piosenkę o pizzy? Na zewnątrz jest jakieś 40⁰C, żar aż leje się z nieba, w brzuchu kiszki grają marsza, a gardło wyschło na wiór… Są dwa wyjścia – albo się złamie i coś zje, albo znienawidzi jeszcze bardziej europejskiego czy amerykańskiego innowiercę. Globalizacja i coraz dalej sięgające macki naszej cywilizacji niosą dla islamu ogromne zagrożenie. Przede wszystkim dlatego, że globalna wioska prowadzi do relatywizacji jakże odmiennej kultury wschodniej. A co za tym idzie – relatywizacji religii w ogóle. A to właśnie islam daje podstawę wszystkiemu – państwu, prawu, czy zwykłej szarej codzienności. Religia dla muzułmanów jest czynnikiem, który integruje całą społeczność.  Zachowanie własnej tożsamości jest warunkiem ich przetrwania i stabilności całego świata arabskiego. Budowanie coraz silniejszej relacji między wschodem, a zachodem mocno wpływa na istniejący w krajach islamu model społeczny. Ze zderzenia dwóch zupełnie innych, czasem nawet sprzecznych cywilizacji często rodzą się konflikty.  Z drugiej jednak strony kultura zachodnia pochłania wszystko, co napotka na swojej drodze.  Konsumpcjonizm, lekki styl bycia, tempo – zupełnie nowe style życia, które coraz więcej muzułmanów przyjmuje w swoim życiu za wiodące. Przez to dawne kontrasty i różnice stają się coraz mniejsze. Funkcjonowanie obok zachodniej cywilizacji sprawia, że muzułmanie coraz częściej zapominają, jakie wartości są dla nich najważniejsze. W Europie muzułmanin już stał się społecznym marginesem – wystarczy przytoczyć tu wprowadzenie zakazu noszenia chust zakrywających twarz. Prawda jest taka, że wyznawca islamu w naszym świecie nigdy nie znajdzie sobie miejsca. Z kolei nasz świat zaczyna go osaczać z każdej strony. Na przykład w ten sposób, że podczas ramadanu w radiu słyszy się piosenkę zachęcającą do jedzenia europejskiego fast-fooda. Czy w ten sposób sami muzułmanie chcą się chronić przed naszym światem? Czy właśnie dlatego nienawiść do zachodniego świata jest tak pielęgnowana?